Specjalnie dla M.
Nie wiem co mają wspólnego moje cycki do mojego bloga ale cóż. Jak widzisz i jak inni widzą raczej nie mam 'nierozwiniętych' piersi więc jesli masz kompleksy to zachowaj je dla siebie a mojego bloga zostaw w spokoju. Już nie wspomnę że jesteś Tchórzem bo komentujesz a nie potrafisz się przedstawić.
Pozdro
Nie wiem co mają wspólnego moje cycki do mojego bloga ale cóż. Jak widzisz i jak inni widzą raczej nie mam 'nierozwiniętych' piersi więc jesli masz kompleksy to zachowaj je dla siebie a mojego bloga zostaw w spokoju. Już nie wspomnę że jesteś Tchórzem bo komentujesz a nie potrafisz się przedstawić.
Pozdro
Tagi:
dedyk
26.08.2010 o godz. 20:38
komentuj (19)
o witam witam
znów będę pisać sama do siebie? ale fajnie.
Koniec wakacji coraz bliżej. Jejku aż się wierzyć nie chce. Lipiec tak szybko zleciał, z początku dość nudno bo sporo planów nie wypaliło, ale wystarczyły mi prawie codzienne spacery z Mirkiem, ubarwiały mi jakoś te dni lipca. Za to w przełomie lipiec-sierpień były urodzinki Marty więc grill i spanko. To były super dwa dni. Później wyjazd na tydzień do Węgorzyna co mnie całkowicie zrelaksowało. Czas spędzony z kuzynami, jeżdżenie cipkiem, ogólnie żniwa było super. Ale do czasu. Póki 13 sierpnia nie dowiedziałam się że zginął mój wujek. Brat mamy. Utopił się. I od razu atmosfera się zepsuła. Na drugi dzień musiałam wracać do domu. To był trudny okres. Mama zapłakana z zapuchniętymi oczami. Jednak pogrzeb był najgorszy. Mój drugi w życiu, ale po raz pierwszy widziałam trupa. To mnie na prawdę załamało. Moi rodzice mieli jechać nad morze ale w tej sytuacji nie pojechali. Pojechali za to do Łodzi zawieść kuzynowi meble które zrobił im tata. Więc miałam dwa dni spokoju bo przemka to więcej w domu nie było niż był. A w niedziele były dożynki. Graliśmy na mszy. Ale nudy były niesamowite i pogoda się psuła. Zdąrzyłyśmy się w porę zwinąć bo rozpętała się wichura. I dobrze. Bo dom był pusty a z linii aż szły iskry. A okna pootwierane prad włączony. A tam na dożynkach to aż drzewa powyrywało i w ogóle. My (Ja, Monika, Marta i Ewa) wieczór u mnie zajadając chipsy i ciastka ryzowe popijając Mirindą. Póki nie wrócili moi rodzice, i w biegu bo znów burza zaczynała szaleć biegłyśmy do domu Ewki ( która mieszka na szczęście nie daleko). By pograć w butelkę i ogólnie spędzić miło czas. No i w środe w tym samym gronie wyprawa do Torunia. Kino zakupy i bilety. Szkoda, że wakacje się kończą, boję się tej nowej szkoły, nowego środowiska. Ja mam dziwny charakter chyba. Albo coś na prawdę ze mną nie tak. Zdążyłam się już dwa razy pokłócić z Januszem a z Mirkiem już nie pomnę. Tylko z Moniką jakoś się nie kłócę. Chyba będzie trzeba iść do jakiegoś psychiatry czy coś. Nie wiem.
ps: do M
Jeśli już wyciągasz takie wnioski to się przedstaw a poza tym byś się jeszcze zdziwiła. I jeśli masz zamiar dodawać takie mało inteligentne komentarze to nie dodawaj ich wcale. Pozdro.
znów będę pisać sama do siebie? ale fajnie.
Koniec wakacji coraz bliżej. Jejku aż się wierzyć nie chce. Lipiec tak szybko zleciał, z początku dość nudno bo sporo planów nie wypaliło, ale wystarczyły mi prawie codzienne spacery z Mirkiem, ubarwiały mi jakoś te dni lipca. Za to w przełomie lipiec-sierpień były urodzinki Marty więc grill i spanko. To były super dwa dni. Później wyjazd na tydzień do Węgorzyna co mnie całkowicie zrelaksowało. Czas spędzony z kuzynami, jeżdżenie cipkiem, ogólnie żniwa było super. Ale do czasu. Póki 13 sierpnia nie dowiedziałam się że zginął mój wujek. Brat mamy. Utopił się. I od razu atmosfera się zepsuła. Na drugi dzień musiałam wracać do domu. To był trudny okres. Mama zapłakana z zapuchniętymi oczami. Jednak pogrzeb był najgorszy. Mój drugi w życiu, ale po raz pierwszy widziałam trupa. To mnie na prawdę załamało. Moi rodzice mieli jechać nad morze ale w tej sytuacji nie pojechali. Pojechali za to do Łodzi zawieść kuzynowi meble które zrobił im tata. Więc miałam dwa dni spokoju bo przemka to więcej w domu nie było niż był. A w niedziele były dożynki. Graliśmy na mszy. Ale nudy były niesamowite i pogoda się psuła. Zdąrzyłyśmy się w porę zwinąć bo rozpętała się wichura. I dobrze. Bo dom był pusty a z linii aż szły iskry. A okna pootwierane prad włączony. A tam na dożynkach to aż drzewa powyrywało i w ogóle. My (Ja, Monika, Marta i Ewa) wieczór u mnie zajadając chipsy i ciastka ryzowe popijając Mirindą. Póki nie wrócili moi rodzice, i w biegu bo znów burza zaczynała szaleć biegłyśmy do domu Ewki ( która mieszka na szczęście nie daleko). By pograć w butelkę i ogólnie spędzić miło czas. No i w środe w tym samym gronie wyprawa do Torunia. Kino zakupy i bilety. Szkoda, że wakacje się kończą, boję się tej nowej szkoły, nowego środowiska. Ja mam dziwny charakter chyba. Albo coś na prawdę ze mną nie tak. Zdążyłam się już dwa razy pokłócić z Januszem a z Mirkiem już nie pomnę. Tylko z Moniką jakoś się nie kłócę. Chyba będzie trzeba iść do jakiegoś psychiatry czy coś. Nie wiem.
ps: do M
Jeśli już wyciągasz takie wnioski to się przedstaw a poza tym byś się jeszcze zdziwiła. I jeśli masz zamiar dodawać takie mało inteligentne komentarze to nie dodawaj ich wcale. Pozdro.
Tagi:
zycie
hmm długo mnie tu nie było. a tyle się już wydarzyło.
zakończyłam edukację z Zespole Szkół w Rzęczkowie . Bal był super! później jakoś zleciało do 25 i zakończenie. A dalej to już wyjazdy do nowych szkół z papierami. Zaczyna się nowy rozdział w moim życiu. Jak to mówię 'następny level' Nowa szkoła, nowe środowisko. Z miesiąca na miesiąc staję się nie tylko starsza ale i dojrzalsza? Przynajmniej tak mi się wydaje. Jeszcze 21 miałam bierzmowanie. Hmm takie głupie uczucie jak ten czas leci. Gim. skończone. Teraz do technikum. Ale mam satysfakcje. Moja mama chciała żebym poszła do Ekonomika a ja że nie, że chce do Hotelarki no i poszłam i się dostałam. Yeah. Ale boję się tej szkoły, tej nowości, że znów będe zakałą klasy. Monika i Mirek daleko co mnie też trochę dobija.
Co do wakacji to wczoraj byłam na ognisku i było super. Nie ma to jak dobrze uczczona rocznica ;) 8 msc razem z Mirkiem ;**. Dzisiaj sie dowiedziałam że moje dotychczasowe plany jebło w łeb. Nie pojechałam na spotkanie klasowe, z kina nici i z spania u Moniki też. Iście się załamać normalnie. Jak nie nuda to zacznie się robota i takie kurwa za przeproszeniem wakacje. Ale cóż cieszmy się tym co mamy ;) Tak wiem jeszcze na pewno że z mojego życia na 100 % są wykluczone dwie osoby. Niejaka Dominikia Finc i Patryk Sobiech . Ten drugi jest doprawdy naiwny i mam nadzieje że wróci na dobrą drogę. Jeszcze muszę wspomnieć o Januszu . Ten o to Frędzel jak do pieszczotliwie nazywam to kuzyn Mirka. I mój najlepszy przyjaciel. Tylko szkoda, że Mirek jest o niego chorobliwie zazdrosny. Eh faceci ja to mam w nimi los. Ale cóż radze sobie muszę ;)
Trzymajcie kciuki za mniee ;)
byye
zakończyłam edukację z Zespole Szkół w Rzęczkowie . Bal był super! później jakoś zleciało do 25 i zakończenie. A dalej to już wyjazdy do nowych szkół z papierami. Zaczyna się nowy rozdział w moim życiu. Jak to mówię 'następny level' Nowa szkoła, nowe środowisko. Z miesiąca na miesiąc staję się nie tylko starsza ale i dojrzalsza? Przynajmniej tak mi się wydaje. Jeszcze 21 miałam bierzmowanie. Hmm takie głupie uczucie jak ten czas leci. Gim. skończone. Teraz do technikum. Ale mam satysfakcje. Moja mama chciała żebym poszła do Ekonomika a ja że nie, że chce do Hotelarki no i poszłam i się dostałam. Yeah. Ale boję się tej szkoły, tej nowości, że znów będe zakałą klasy. Monika i Mirek daleko co mnie też trochę dobija.
Co do wakacji to wczoraj byłam na ognisku i było super. Nie ma to jak dobrze uczczona rocznica ;) 8 msc razem z Mirkiem ;**. Dzisiaj sie dowiedziałam że moje dotychczasowe plany jebło w łeb. Nie pojechałam na spotkanie klasowe, z kina nici i z spania u Moniki też. Iście się załamać normalnie. Jak nie nuda to zacznie się robota i takie kurwa za przeproszeniem wakacje. Ale cóż cieszmy się tym co mamy ;) Tak wiem jeszcze na pewno że z mojego życia na 100 % są wykluczone dwie osoby. Niejaka Dominikia Finc i Patryk Sobiech . Ten drugi jest doprawdy naiwny i mam nadzieje że wróci na dobrą drogę. Jeszcze muszę wspomnieć o Januszu . Ten o to Frędzel jak do pieszczotliwie nazywam to kuzyn Mirka. I mój najlepszy przyjaciel. Tylko szkoda, że Mirek jest o niego chorobliwie zazdrosny. Eh faceci ja to mam w nimi los. Ale cóż radze sobie muszę ;)
Trzymajcie kciuki za mniee ;)
byye
Tagi:
zycie
Hem hem hem ;]
Jakoś takoś ostatnio weny brak. Zostały jeszcze trzy tygodnie i koniec szkoły. A 11 bal. Matko jak to leci. Boję się tych nadchodzacych wakacji. Ostatnie nie były godne zapamiętania wręcz przyniosły mi wiele bólu, jeśli te taki będą to znienawidzę wakacje na zawsze. Boję się tego okresu jak ognia bo on wiele zmienia. Z dnia na dzień przekonuję się jak wiele osób w moim otoczeniu jest wrednych i zakłamanych. Przeraża mnie to. Boję się nowej szkoły, nowego świata który przede mną stanie otworem. Ja i Monika idziemy do innych szkół i obawiam się, że prędzej czy później ją stracę. Boję sie po prostu życia. Nowości. Małej liczbie osób mogę zaufać teraz. Czasem chociaż mam Monikę i Mirka to czuję się sama. Nie wiem czemu. Tak mam. Albo dni melancholii i znów kurde strach że przez moje humory się ode mnie odwrócą. Sama już nie wiem. Jednego przyjaciela straciłam, przez własną głupotę. Przez dziwne uczucia zazdrości, itp. Nie rozumiem czasem sama siebie, Ja mam chyba za duzo wad! Z którymi bezkutecznie walczę. Chyba. Nie mam pojęcia jak to dalej będzie, będę musiała zdać się na własny los.
Patryku, przyjacielu, tęsknię ;(
Jakoś takoś ostatnio weny brak. Zostały jeszcze trzy tygodnie i koniec szkoły. A 11 bal. Matko jak to leci. Boję się tych nadchodzacych wakacji. Ostatnie nie były godne zapamiętania wręcz przyniosły mi wiele bólu, jeśli te taki będą to znienawidzę wakacje na zawsze. Boję się tego okresu jak ognia bo on wiele zmienia. Z dnia na dzień przekonuję się jak wiele osób w moim otoczeniu jest wrednych i zakłamanych. Przeraża mnie to. Boję się nowej szkoły, nowego świata który przede mną stanie otworem. Ja i Monika idziemy do innych szkół i obawiam się, że prędzej czy później ją stracę. Boję sie po prostu życia. Nowości. Małej liczbie osób mogę zaufać teraz. Czasem chociaż mam Monikę i Mirka to czuję się sama. Nie wiem czemu. Tak mam. Albo dni melancholii i znów kurde strach że przez moje humory się ode mnie odwrócą. Sama już nie wiem. Jednego przyjaciela straciłam, przez własną głupotę. Przez dziwne uczucia zazdrości, itp. Nie rozumiem czasem sama siebie, Ja mam chyba za duzo wad! Z którymi bezkutecznie walczę. Chyba. Nie mam pojęcia jak to dalej będzie, będę musiała zdać się na własny los.
Patryku, przyjacielu, tęsknię ;(
Tagi:
zycie porabane zycie
Heh długo mnie tu nie było ;p
i tak mam małą oglądalność bo kto by takie bzdety moje czytał heh ;]
Kurde pogoda mnie dobija totalnie. Deszcz deszcz i deszcz! Chociaż dzisiaj pod wieczór zrobiło się całkiem przyjemnie ;)
Przez całe 1,5 miesiąca czegoś a raczej kogoś mi brakowało. Jego dotyku, wzroku, słów. Nie wiem czy dostatecznie dojrzałam do tego ale wróciłam do Mirka. I muszę powiedzieć że jest wspaniale! Czuję się jeszcze lepiej i w ogóle między nami jest lepiej niż wcześniej. Chyba to prawda że rozłąki czasem dają efekt.
Moja kochana Perełka jest chora i w szkole jest pusto. Brakuje mi tego jej śmiechu, jak mi zabiera mp3 ;P. Ale musi sie wykurować ;) Dobrze że jest Mirek bo już w ogóle bym zwariowała z w tej szkole.
Ale ten czas leci. Już połowa maja, ostatni rok w gimnazjum. 11 czerwca bal. Dzisiaj mieliśmy pierwszą lekcję poloneza. Bardzo sympatycznie było ;)
Oprócz tego że jestem strasznie zalatana bo w domu trochę pomóc i nauki pod koniec byleby podciągnąć sobie ocenę. A to jakiś projekt, a to prezentacja a to zaliczenie poprawianie normalnie mózg mi paruje. Ale da świadectwa z paskiem i własnej satysfakcji i dumy rodziców jednak warto ;]
Cóż zwijam się robić plakat z Angielskiego ;]
i tak mam małą oglądalność bo kto by takie bzdety moje czytał heh ;]
Kurde pogoda mnie dobija totalnie. Deszcz deszcz i deszcz! Chociaż dzisiaj pod wieczór zrobiło się całkiem przyjemnie ;)
Przez całe 1,5 miesiąca czegoś a raczej kogoś mi brakowało. Jego dotyku, wzroku, słów. Nie wiem czy dostatecznie dojrzałam do tego ale wróciłam do Mirka. I muszę powiedzieć że jest wspaniale! Czuję się jeszcze lepiej i w ogóle między nami jest lepiej niż wcześniej. Chyba to prawda że rozłąki czasem dają efekt.
Moja kochana Perełka jest chora i w szkole jest pusto. Brakuje mi tego jej śmiechu, jak mi zabiera mp3 ;P. Ale musi sie wykurować ;) Dobrze że jest Mirek bo już w ogóle bym zwariowała z w tej szkole.
Ale ten czas leci. Już połowa maja, ostatni rok w gimnazjum. 11 czerwca bal. Dzisiaj mieliśmy pierwszą lekcję poloneza. Bardzo sympatycznie było ;)
Oprócz tego że jestem strasznie zalatana bo w domu trochę pomóc i nauki pod koniec byleby podciągnąć sobie ocenę. A to jakiś projekt, a to prezentacja a to zaliczenie poprawianie normalnie mózg mi paruje. Ale da świadectwa z paskiem i własnej satysfakcji i dumy rodziców jednak warto ;]
Cóż zwijam się robić plakat z Angielskiego ;]
Tagi:
ja ja i ja
P
kolejny tydzień minął.
jestem już jako tako zdrowa. testy też już mam za sobą. Polski poszedł dość dobrze, ale część matematyczno-przyrodnicza wypadła goorzej. O wiele gorzej. Za to angielski nawet całkiem całkiem ;)
W niedzielę moja urodzinkowa imprezka ;) Oj będzie się działo. Dzisiaj był bardzo ładny dzień. W szkole totalne luzy. W domu na poczatku sytuacja była nieciekawa bo mama nie była w humorze i wypomniała mi moje lenistwo. Jednak jak poszłam na orkiestrę to napięcie zniknęło i mogłam się odprężyć i śmiać do woli. Ale jedna rzecz, a raczej jeden człowiek, nie źle myśli o pewnym człowieku nie daja mi spokoju. Tęsknie, po prostu po ludzku tęsknię za tym moim dreadziarzem. Za moim przyjacielem. Zrobiłam jeden głupi błąd i wszystko zepsułam teraz nie wiem jak to mam naprawić. Dzisiaj jak go zobaczyłam w oknie to serce mi zamarło. Fakt, jestem tchórzem. Czekałam w otwartym oknie aż pojawi się na ulicy a gdy nadjeżdżał spieniałam jak tchórz i schowałam się do środka. Jak mi go brakuje. Jego rozmowy. Eh. Boję się z nim rozmawiać bo jak znów wspomni o Żmii to wybuchnę i znów wszystko spieprzę. Eh. Mętlik w głowie.
Nastał czas kiedy znów nawał występów. 6 maja konkurs. Heh chciałoby się znowu wygrać, ale w tym roku mnie się już nie uda. Monika jak zwykle przewyższa mnie zdolnościami i tym razem to ona wygra. Niech wygra. Należy jej się. 31 maja jedziemy na Kabaret Ani Mru Mru cieszę się jak głupia bo bardzo ich lubie. Miejsca w 5 rzędzie to już coś! ;]
Co do spraw sercowych póki co jestem sama i nie wzdycham za żadnym. Czuję pełnię wolności i tylko upajam się szczęściem innych a najbardziej zależy mi na szczęściu Mojego Dupka czyli Moniki. Próbuję ją wpierać w jej problemach i to jest najważniejsze ;)
Cóż dość na dziś. Trzeba iść wcześniej wstać bo jutro czeka resztka sprzątania i przygotowywanie uczty ;]
Dobranoc ;*
Moniak <3333 ;**
jestem już jako tako zdrowa. testy też już mam za sobą. Polski poszedł dość dobrze, ale część matematyczno-przyrodnicza wypadła goorzej. O wiele gorzej. Za to angielski nawet całkiem całkiem ;)
W niedzielę moja urodzinkowa imprezka ;) Oj będzie się działo. Dzisiaj był bardzo ładny dzień. W szkole totalne luzy. W domu na poczatku sytuacja była nieciekawa bo mama nie była w humorze i wypomniała mi moje lenistwo. Jednak jak poszłam na orkiestrę to napięcie zniknęło i mogłam się odprężyć i śmiać do woli. Ale jedna rzecz, a raczej jeden człowiek, nie źle myśli o pewnym człowieku nie daja mi spokoju. Tęsknie, po prostu po ludzku tęsknię za tym moim dreadziarzem. Za moim przyjacielem. Zrobiłam jeden głupi błąd i wszystko zepsułam teraz nie wiem jak to mam naprawić. Dzisiaj jak go zobaczyłam w oknie to serce mi zamarło. Fakt, jestem tchórzem. Czekałam w otwartym oknie aż pojawi się na ulicy a gdy nadjeżdżał spieniałam jak tchórz i schowałam się do środka. Jak mi go brakuje. Jego rozmowy. Eh. Boję się z nim rozmawiać bo jak znów wspomni o Żmii to wybuchnę i znów wszystko spieprzę. Eh. Mętlik w głowie.
Nastał czas kiedy znów nawał występów. 6 maja konkurs. Heh chciałoby się znowu wygrać, ale w tym roku mnie się już nie uda. Monika jak zwykle przewyższa mnie zdolnościami i tym razem to ona wygra. Niech wygra. Należy jej się. 31 maja jedziemy na Kabaret Ani Mru Mru cieszę się jak głupia bo bardzo ich lubie. Miejsca w 5 rzędzie to już coś! ;]
Co do spraw sercowych póki co jestem sama i nie wzdycham za żadnym. Czuję pełnię wolności i tylko upajam się szczęściem innych a najbardziej zależy mi na szczęściu Mojego Dupka czyli Moniki. Próbuję ją wpierać w jej problemach i to jest najważniejsze ;)
Cóż dość na dziś. Trzeba iść wcześniej wstać bo jutro czeka resztka sprzątania i przygotowywanie uczty ;]
Dobranoc ;*
Moniak <3333 ;**
Tagi:
ja i moje życie
Hmm. A jednak urlop chorobowy się przedłuży. Dała mi lekarka za pierwszym razem za słaby antybiotyk ;/ Pociesza mnie myśl, że konkurs został przełożony na 6 maja. Więc zdąrzę już wyzdrowieć i wyćwiczyć się ;)
Cóż urodzinki spędzę w domu ale nie można mieć wszystkiego, lecz sam fakt o przełożeniu konkursu trochę mnie podbudował na duchu. Leżę w łóżku z laptopem na kolanach i to już któryś dzień z rzędu. Chyba zacznę jakieś testy rozwiązywać bo za tydzień o tej porze będę już po teście matematyczno-przyrodniczym, czyli moim znienawidzonym. Po testach wybór szkoły i te całe formalności. Zastanawiam się nad Ekonomikiem i Hotelarską ale chyba jednak wybiorę ta drugą. Nie znoszę matmy a w Ekonomiku jest jej sporo. Zreszą Hotelarska jest ciekawsza. Praktyki w największych hotelach w mieście, wycieczki. Tak tak raczej tam się wybiorę. Póki co testy i te inne pierdoły no i wyzdrowieć. Cóż zwijam się na obiad ;)
By ;]
Cóż urodzinki spędzę w domu ale nie można mieć wszystkiego, lecz sam fakt o przełożeniu konkursu trochę mnie podbudował na duchu. Leżę w łóżku z laptopem na kolanach i to już któryś dzień z rzędu. Chyba zacznę jakieś testy rozwiązywać bo za tydzień o tej porze będę już po teście matematyczno-przyrodniczym, czyli moim znienawidzonym. Po testach wybór szkoły i te całe formalności. Zastanawiam się nad Ekonomikiem i Hotelarską ale chyba jednak wybiorę ta drugą. Nie znoszę matmy a w Ekonomiku jest jej sporo. Zreszą Hotelarska jest ciekawsza. Praktyki w największych hotelach w mieście, wycieczki. Tak tak raczej tam się wybiorę. Póki co testy i te inne pierdoły no i wyzdrowieć. Cóż zwijam się na obiad ;)
By ;]
Tagi:
moje życie
Siemka.
Dawno mnie tu nie było. Tak brak chęci, czasu weny.
Teraz leże w łóżku, zresztą już od czwartku tak jest. Dopadło mnie to wstrętne choróbsko i rozwaliło plany na ten tydzień. Dzisiaj powinnam o tej porze być w Toruniu na drzwiach otwartych w Zespole Szkół Ekonomicznych. Ale gnije tu a o 12 mam do lekarza, ponieważ mimo iż brałam leki to kaszel męczy mnie nadal.Jedyny plus to to że gardło mnie nie boli. Ale co to za plus jak wczoraj mi zatoki zaatakowało. Ten ból jest okropny. No i nie pojadę na czwartkowy konkurs piosenki. Jestem taka zła, że ughh. Chętnie bym coś rozwaliła. W sobotę mam urodziny i spędzę je w łóżku a niedzielną impreze będę musiała przełożyć. Więc byle wyzdrowieć do testów. Jak ja się ich boję. Denerwuje się na sam dźwiek słowa - TESTY. Wiem, że to głupie no ale nic nie poradzę. Przed tym na koniec 6 klasy też się denerwowałam. A teraz będą aż trzy! I ich wynik będzie dużo znaczył przy doborze to szkoły. Łeb mnie już od tego boli. Nie chce zmieniać szkoły, nasza jest jaka jest ale mam blisko i ludzi znam. A tam rano busem 20 km zapierniczać nowi ludzie nie wiadomo jakie to i o. Weźcie mnie trzymajcie. W moim życiu istny galimatias. Nienawidzę fałszywych i obłudnych ludzi! I miałam taką osobę we własnym bliskich otoczeniu. Teraz wiem kto mi potajemnie życie zatruwał. Teraz wiem więcej o wiele więcej niż wcześniej i wszystko zaczęło się ładnie układać. Chciałabym coś jeszcze inteligentnego napisać, ale jakoś nie mam już weny. Pójdę się do lekarza przygotowywać.
Ciao Bambino! ;P
Dawno mnie tu nie było. Tak brak chęci, czasu weny.
Teraz leże w łóżku, zresztą już od czwartku tak jest. Dopadło mnie to wstrętne choróbsko i rozwaliło plany na ten tydzień. Dzisiaj powinnam o tej porze być w Toruniu na drzwiach otwartych w Zespole Szkół Ekonomicznych. Ale gnije tu a o 12 mam do lekarza, ponieważ mimo iż brałam leki to kaszel męczy mnie nadal.Jedyny plus to to że gardło mnie nie boli. Ale co to za plus jak wczoraj mi zatoki zaatakowało. Ten ból jest okropny. No i nie pojadę na czwartkowy konkurs piosenki. Jestem taka zła, że ughh. Chętnie bym coś rozwaliła. W sobotę mam urodziny i spędzę je w łóżku a niedzielną impreze będę musiała przełożyć. Więc byle wyzdrowieć do testów. Jak ja się ich boję. Denerwuje się na sam dźwiek słowa - TESTY. Wiem, że to głupie no ale nic nie poradzę. Przed tym na koniec 6 klasy też się denerwowałam. A teraz będą aż trzy! I ich wynik będzie dużo znaczył przy doborze to szkoły. Łeb mnie już od tego boli. Nie chce zmieniać szkoły, nasza jest jaka jest ale mam blisko i ludzi znam. A tam rano busem 20 km zapierniczać nowi ludzie nie wiadomo jakie to i o. Weźcie mnie trzymajcie. W moim życiu istny galimatias. Nienawidzę fałszywych i obłudnych ludzi! I miałam taką osobę we własnym bliskich otoczeniu. Teraz wiem kto mi potajemnie życie zatruwał. Teraz wiem więcej o wiele więcej niż wcześniej i wszystko zaczęło się ładnie układać. Chciałabym coś jeszcze inteligentnego napisać, ale jakoś nie mam już weny. Pójdę się do lekarza przygotowywać.
Ciao Bambino! ;P
Tagi:
humor
przemyślenia
siemka ;)
Dzień minął nawet spokojnie i przyjemnie. O 6.50 zadzwoniła Monika budząc mnie ostatecznie oznajmiając, że mam wstać bo ona za 20-30 minut będzie pod moim domem. Do szkoły mam niecałe 10 minut drogi i to spacerkiem. Monika mieszka dalej i dojeżdża autobusem. t tak około 7.08 jest już na miejscu (widzę przez okno autobus). No to co miałam za wybór. Wyskoczyłam z łóżka,ubrałam się szybko. Z prędkością światła zrobiłam herbatę i śniadanie dla siebie , brata i taty. Ogarnęłam sie doszczętnie i wyszłam z psem (Kubą) na spacer. Zdarzyłam wrócić nakarmić kota i Monika była przed drzwiami. I tak razem poszłyśmy do szkoły.Gadałyśmy o wszystkim i o niczym. Uwielbiam takie dni. Dominika przyszła do szkoły równo z dzwonkiem. Pierwszy był wf więc stała pod salą. Do nas sie nie odezwała. Nie to nie prosić się nie będę. Wf mijały spokojnie uwielbiam koszykówkę ;D Reszta lekcji też minęła spoko. Na przerwach Dominika sie od nas odizolowała. Nie wiem co chciała tym osiągnąć? że niby mam do niej pobiec, klęknąć i krzyczeć ze niech łaskawie przyjdzie do nas? Zresztą ja już mam jej dość , wystarczająco mi już w życiu na mieszała. Ale do Moniki mogłaby się odezwać. Nie wiem jak zakończy się ta całą sytuacja. Obym znów za dużo nie straciła. Klaudia zaczęła się do nas odzywać. a Rok temu głównie przez Dominikę ją zostawiłyśmy. Może teraz sytuacja się odmieni?
Dziś spałam trzy godziny. Matko ta pogoda taka jest. Ale teraz sie zaczną przygotowania do świąt więc będzie wesoło. Tjaak Triduuum z moim zachrypłym gardłem. Jak ja będę śpiewać to nie mam pojęcia. Muszę sie szybko wykurować. No dzisiaj sie rozpisałam ;P Zatem wystarczy na dziś ;)
Na razie ;D
http://www.youtube.com/watch?v=Nig4Rbeoqwk
Dzień minął nawet spokojnie i przyjemnie. O 6.50 zadzwoniła Monika budząc mnie ostatecznie oznajmiając, że mam wstać bo ona za 20-30 minut będzie pod moim domem. Do szkoły mam niecałe 10 minut drogi i to spacerkiem. Monika mieszka dalej i dojeżdża autobusem. t tak około 7.08 jest już na miejscu (widzę przez okno autobus). No to co miałam za wybór. Wyskoczyłam z łóżka,ubrałam się szybko. Z prędkością światła zrobiłam herbatę i śniadanie dla siebie , brata i taty. Ogarnęłam sie doszczętnie i wyszłam z psem (Kubą) na spacer. Zdarzyłam wrócić nakarmić kota i Monika była przed drzwiami. I tak razem poszłyśmy do szkoły.Gadałyśmy o wszystkim i o niczym. Uwielbiam takie dni. Dominika przyszła do szkoły równo z dzwonkiem. Pierwszy był wf więc stała pod salą. Do nas sie nie odezwała. Nie to nie prosić się nie będę. Wf mijały spokojnie uwielbiam koszykówkę ;D Reszta lekcji też minęła spoko. Na przerwach Dominika sie od nas odizolowała. Nie wiem co chciała tym osiągnąć? że niby mam do niej pobiec, klęknąć i krzyczeć ze niech łaskawie przyjdzie do nas? Zresztą ja już mam jej dość , wystarczająco mi już w życiu na mieszała. Ale do Moniki mogłaby się odezwać. Nie wiem jak zakończy się ta całą sytuacja. Obym znów za dużo nie straciła. Klaudia zaczęła się do nas odzywać. a Rok temu głównie przez Dominikę ją zostawiłyśmy. Może teraz sytuacja się odmieni?
Dziś spałam trzy godziny. Matko ta pogoda taka jest. Ale teraz sie zaczną przygotowania do świąt więc będzie wesoło. Tjaak Triduuum z moim zachrypłym gardłem. Jak ja będę śpiewać to nie mam pojęcia. Muszę sie szybko wykurować. No dzisiaj sie rozpisałam ;P Zatem wystarczy na dziś ;)
Na razie ;D
http://www.youtube.com/watch?v=Nig4Rbeoqwk
Tagi:
ja i moje życie
Hej ;)
Oto zaczęłam pisać bloga. ale takiego normalnego a nie z opowiadaniem ;D
Dużo sie ostatnio dzieje. Doszłam do wielu wniosków i i dużo rzeczy zmieniłam. Zakończyłam związek z Mirkiem. Cóż to bardzo fajny facet, te 4,5 miesiąca będą nie zapomniane, ale jednak nie kocham go tak mocna jak bym chciała,jakby On chciał. Jest dla mnie ważny i jego przyjaźń jest dla mnie ważna. Może za jakiś czas dorosnę do jego miłości.
Wiecie co jest najgorsze? Jak sie okazuje że twoja najblizsza przyjaciółka to Żmija. Tyle już jej wybaczyłam. Tyle razy przez nią cierpiałam. Koniec tego. Jeśli tak dalej pójdzie to będę musiała to zakończyć. No dobrze Koniec pisania na dziś.
Póki co dziękuję Monice i Mirkowi za to że są ;*
Narazie ;)
Oto zaczęłam pisać bloga. ale takiego normalnego a nie z opowiadaniem ;D
Dużo sie ostatnio dzieje. Doszłam do wielu wniosków i i dużo rzeczy zmieniłam. Zakończyłam związek z Mirkiem. Cóż to bardzo fajny facet, te 4,5 miesiąca będą nie zapomniane, ale jednak nie kocham go tak mocna jak bym chciała,jakby On chciał. Jest dla mnie ważny i jego przyjaźń jest dla mnie ważna. Może za jakiś czas dorosnę do jego miłości.
Wiecie co jest najgorsze? Jak sie okazuje że twoja najblizsza przyjaciółka to Żmija. Tyle już jej wybaczyłam. Tyle razy przez nią cierpiałam. Koniec tego. Jeśli tak dalej pójdzie to będę musiała to zakończyć. No dobrze Koniec pisania na dziś.
Póki co dziękuję Monice i Mirkowi za to że są ;*
Narazie ;)
Tagi:
przemyślenia


